Barelka

Posted by on Kwi 22, 2015 in Drut(owo), Plądzianie | 0 comments

Czas temu jakiś — bliż­szy lub dal­szy… Czar­ną nocą to było… Sła­ba jak kot, po wie­lu godzi­nach uże­ra­nia się służ­bo­we­go… Pada­jąc na pyska ze zmę­cze­nia… Grze­ba­łam w necie i dozna­łam zawia­su widząc to . Prze­cież to ide­al­ny bluz­ko­we­rek. Taki “mój”, taki pro­sty, z takim deli­kat­nym rzu­ci­kiem, taki…, taki…, taki… Zaczę­łam czy­tać, co w necie — zwłasz­cza na blo­gach — czy­nię nie­zbyt czę­sto i widzę zapro­sze­nie do testu. Eee! Ja i test :( Eee! Ja i robie­nie zgod­nie ze wzo­rem — oczko w oczko :( Eeee! Nie dam rady :( Porzu­ci­łam stro­nę… na pięć minut… Urok bluz­ko­wer­ka wygrał z moją nie­chę­cią do korzy­sta­nia z gotow­ców. Prze­ła­ma­łam się — zgło­si­łam — testo­wa­łam dziel­nie — nawet wnio­słam coś w ten test i mam! Mam znacz­nie wię­cej, niż nowe doświad­cze­nie. Mam oso­bę, któ­ra pozwa­la mi wyży­wać się twór­czo w przy­go­to­wy­wa­nych przez sie­bie pro­jek­tach — o czym będzie przy oka­zji. Mam czło­wie­ka, któ­ry zmu­sza mnie — pośred­nio, ale jed­nak — do robie­nia zdjęć, a jak powszech­nie wia­do­mo, sza­le­nie tego nie lubię. Bluz­ko­we­rek zachwy­ca nie tyl­ko mnie. Ład­ny. Kobie­cy. Spo­koj­ny. Pro­sty w for­mie. Pro­sty w dzier­ga­niu. Ide­al­ny pro­jekt dla począt­ku­ją­cych. Pre­cy­zyj­nie roz­pi­sa­ny, nie pozo­sta­wia miej­sca na domy­sły i nie ma pra­wa nie wyjść, jeśli będzie dzia­ny zgod­nie z instruk­cją. Naj­le­piej odwie­dzić stro­nę pro­jek­tu i zoba­czyć, kto, z cze­go, w jakim roz­mia­rze i z jakim efek­tem doro­bił się wła­snej barel­ki. Chy­lę czo­ła przed Lady­InY­arn za cier­pli­wość, dokład­ność i chęć przy­go­to­wy­wa­nia tak wyczer­pu­ją­cych...

Read More

Udane polowanie :)

Posted by on Mar 19, 2015 in Blog(owo), Plądzianie | 0 comments

Spe­cjal­ny wpis dla wie­dzą­cych o co cho­dzi. Zdo­bycz w posta­ci dwóch szpul dotar­ła w eks­pre­so­wym tem­pie. Szpu­la, jak szpu­la. Jed­nak weł­na pomi­mo zgrzeb­no­ści wyni­ka­ją­cej z pro­ce­su pro­duk­cyj­ne­go wyka­zy­wa­ła zadat­ki na towar dobrej jako­ści. Nie oszu­kuj­my się jed­nak — nit­ka na szpu­li nie zachwy­ca i potrze­ba tro­chę doświad­cze­nia i wyobraź­ni, żeby ją doce­nić na wstę­pie. Ile dokład­nie tego jest na szpu­li w metrach i wadze nie mam poję­cia i nie zamie­rzam spraw­dzać, ale wybit­nie dużo. Tro­chę w tej nit­ce śmie­cia — a to kawa­łek sia­na, a to zia­ren­ko z jakie­goś zie­la. Peł­na natu­ra. Eta­py dosto­so­wy­wa­nia weł­ny do sta­nu uży­tecz­no­ści dzier­gal­ni­czej: 1. Prze­wi­nię­cie w pre­cel­ki. Luź­ne prze­wią­za­nie goto­wych pre­cel­ków. Robi­łam to ręcz­nie i nie cię­łam nit­ki. Syzy­fo­wa pra­ca, ale mogę teraz wydzier­gać wiel­kie swe­trzy­sko z dosłow­nie trze­ma cię­cia­mi nitek — na koń­cu czę­ści kadłub­ko­wej i po każ­dym z ręka­wów. Na całej dłu­go­ści nit­ki nie było żad­ne­go supła :) 2. Wrzu­ci­łam do pral­ki na 30 stop­ni i 400 obro­tów z odro­bi­ną zwy­kłe­go pły­nu do weł­ny. Pral­ka ma wsad na 8 kg i całe szczę­ście, bo pra­nie roz­pulch­ni­ło całość i zro­bi­ło się tej weł­ny “na oko” dwa razy wię­cej. Musia­łam powtó­rzyć wiro­wa­nie, bo zosta­ło zbyt dużo wody jak na moje widzi­mi­się. To co wyję­łam z pral­ki było zachwy­ca­ją­ce nawet na mokro. Żad­na mokra owca, a przy­jem­ny mięk­ki weł­nia­ny zapach. Więk­szość śmie­cia wypra­ła się, choć tro­chę zosta­ło, ale sobie wydłu­bię w trak­cie robie­nia. Nawet mokra nit­ka była już pucha­ta i wyglą­da­ła zupeł­nie ina­czej, niż na szpu­li. Znik­nę­ły nie­rów­no­ści w skrę­cie — zaczę­łam zasta­na­wiać się, czy ta suro­wo-rusty­kal­na nie była ład­niej­sza… może i była, ale na pew­no nie była tak miła w doty­ku. Natu­ral­ny kolor jest prze­pięk­ny — ecru/kość bawola/wypłowiały pia­sek — jest tak nie­jed­no­znacz­ny, że nie umiem dokład­nie okre­ślić. 3. Wrzu­ci­łam na suszar­kę i co kil­ka godzin potrze­pa­łam sobie tro­chę cało­ścią, żeby nit­ka łapa­ła powie­trze. War­to pre­cel­ki zwią­zać w taki spo­sób, aby dało się polu­zo­wać nit­kę do schnię­cia, bo puch­nie w oczach i napraw­dę bar­dzo zwięk­sza obję­tość. W efek­cie uzy­ska­łam wiel­ki kłę­bek rado­ści i pew­ność, że nie­ste­ty moto­wi­dło i zwi­jar­ka wcho­dzą na listę nie­zbęd­nych zaku­pów, jeśli mam powta­rzać takie zaba­wy. Zwi­nąć kłę­bek z fabrycz­ne­go pre­cel­ka, to żaden pro­blem, ale nawi­nąć te kilo­me­try ze szpu­li na pre­cel­ki, to praw­dzi­we wyzwa­nie. Na pew­no nie jest to weł­na dla tych, co nie scho­dzą poni­żej ręcz­nie far­bo­wa­nej weł­ny z jedwa­biem za 150 zeta. Nie jest też dla tych, któ­rzy tole­ru­ją jedy­nie wyso­ce prze­two­rzo­ną weł­nę, któ­ra choć ma na ban­de­rol­ce napi­sa­ne 100% wool w trak­cie robie­nia w moich zębach trzesz­czy jako ten akryl. Na pew­no trze­ba poświę­cić tro­chę cza­su i ener­gii na osta­tecz­ne przy­go­to­wa­nie włócz­ki. Jed­nak war­to. Spo­dzie­wa­łam się cze­goś bar­dziej prza­śne­go i byłam na to przy­go­to­wa­na. Wra­że­nia doty­ko­we i este­tycz­ne mam bar­dzo pozy­tyw­ne, a moż­li­wo­ści bar­wie­nia, łącze­nia itp. widzę nie­ogra­ni­czo­ne… Pod warun­kiem, że znaj­dę ema­lio­wa­ny kocioł na kuch­nię induk­cyj­ną, do któ­re­go zmie­ści się taki nabój z jed­nej szpu­li :) Wiel­kie podzię­ko­wa­nia dla Lady­Al­tay Ostrze­gam, że zdję­cia poka­zu­ją jedy­nie struk­tu­rę nit­ki przed pra­niem i po pra­niu, a tak­że wiel­kość dosyć moc­no zwi­nię­te­go kłęb­ka — dla porów­na­nia pod­ło­ży­łam pod kłąb kart­kę papie­ru w for­ma­cie A-4. Praw­dzi­we­go kolo­ru nie poka­zu­je żad­ne z nich, bo wszyst­kie...

Read More

Pingterki

Posted by on Mar 22, 2014 in Blog(owo), Drut(owo), Plądzianie, Stworzeniowo | 0 comments

Ping­te­rek, to skrót od pin­gwi­ni swe­te­rek. Obser­wu­ję od pew­ne­go cza­su akcję pro­wa­dzo­ną przez Pen­gu­in Foun­da­tion … bo lubię i plą­dzia­nie dru­to­wa­nie… i pin­gwi­ny… Nie wni­kam w spo­ry, czy pin­gwi­nom robi to dobrze, czy je stre­su­je… Czy ma sens, czy nie ma. Nie jestem alfą z ome­gą i nie znam się na wszyst­kim. Bez wzglę­du na wzgląd roz­bra­ja­ją mnie pin­gwi­ny w dzia­ni­nie, te praw­dzi­we i te maskot­ko­we :) Naj­le­piej wyko­rzy­stać moją ulu­bio­ną meto­dę — od góry, bez­sz­wo­wo w jed­nym kawał­ku i… co za ulga :)… nie trze­ba męczyć się z ręka­wa­mi — jupi! Prze­pis na ping­ter­ka Wszyst­kie zdję­cia pocho­dzą ze stron Pen­gu­in...

Read More
Strona 1 z 212